Happening w Gdańsku 17.06.2017 ..będą kolejne

Podczas imprezy otwarcia kładki nad Motławą pozwoliłem sobie pokazać mieszkańcom Gdańska i turystom co stracili przez arogancję ich władzy. Adamowicz nie chciałby słyszeć co o nim mówią mieszkańcy. Bardzo dziękuję wszystkim rozmówcom i mam nadzieję, że wybaczą mi moje często ostre komentarze.

Oczywiście zjawiła się szybko milicja Kiszczaka sorry: policja Błaszczaka. Ciekawe czy urzędnicy Adamowicza nie poprosili o interwencję widząc zainteresowanie, jakie wywoływał ponton z niezwykłym przesłaniem.. Zarzut: brak zgody Urzędu Morskiego na „reklamę na łodzi”. Już już poddałbym się karnie zarzutom policji, ale niespodziewanie stanęła w mojej obronie przyjaciółka, która podeszła w tym samym czasie. Szczupła i filigranowa, ale jak lwica napadła na biednych policjantów. Tak się przestraszyli, że po spisaniu moich danych, właściwie odstąpili od wykonywania dalszych czynności. Krzyczała ostro, że po pierwsze to podobno wolny jeszcze kraj, a ten napis to nie żadna reklama. Po drugie, to my POLACY jesteśmy właścicielem wody, a nie jakiś pisowski już Urząd Morski. Ostro kazała im odwalić się ode mnie i ruszać tam gdzie naprawdę potrzebna jest policja.  DZIĘKUJĘ AGNIESZKO 🙂